Strona Główna

Najnowsze komentarze

  • A co zrobisz? To jest firma jak kazda inna, rozumi...
  • I co zrobisz? Nic nie zrobimy. Trzeba płakać i pła...
  • Kompletnie nie kumam czemu nie użyli służbowych pa...
  • Oni ich wysylaja na przymusowy (platny!!!!) urlop....
  • No i co dalej pracuje! I tyle z waszego szczekania...

Logujesz?



Newsy z kraju

Policja.pl - Aktualności
  • Wręczenie odznaczeń i aktów nominacyjnych
    24 lipca 2014 r. w Komendzie Głównej Policji odbyło się uroczyste wręczenie odznaczeń i aktów nominacyjnych na wyższe stopnie policyjne funkcjonariuszom i pracownikom Policji z Komendy Głównej Policji i Komendy Stołecznej Policji. Gospodarzem uroczystości był gen. insp. Marek Działoszyński, Komendant Główny Policji.
  • Sąd aresztował 14 członów skinheadowskiej grupy z Białegostoku
    14 osób zatrzymanych dziś przez CBŚ do sprawy środowiska skiheadowskiego z Białegostoku, na bazie materiału zebranego przez policję, zostało tymczasowo aresztowanych przez sądy z Warszawy i Białegostoku.
  • 25 lipca - Dzień Bezpiecznego Kierowcy
    25 lipca w dniu imienin Krzysztofa – Patrona Kierowców, obchodzić będziemy Dzień Bezpiecznego Kierowcy, organizowany już po raz dziewiąty przez Duszpasterstwo Kierowców. Tradycyjnie Policja włącza się w przedsięwzięcie z szeroko zakrojoną kampanią informacyjno – edukacyjną, która realizowana będzie na terenie całego kraju.
  • Stołeczne obchody Święta Policji
    To wyjątkowy dzień dla stołecznych policjantów i pracowników Policji. Uroczysty apel z okazji Święta Policji odbył się w samo południe przed budynkiem Komendy Stołecznej Policji. W obecności kierownictwa Policji, samorządowców, przedstawicieli służb mundurowych, prokuratury, duchowieństwa oraz przyjaciół Policji ponad 100 policjantów garnizonu stołecznego zostało wyróżnionych medalami, odznaczeniami i nominacjami na wyższe stopnie policyjne.
Orgasm Control + Gel 120x600
 mega wytrysk i erekcja
big erections

Tylko dla dorosłych

 
Wpadki policji, brutalność policjantów
Rzeszów: Pacjentka umiera, bo policja nie przepuszcza karetki PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
piątek, 16 maja 2014 06:47

Ratownicy Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie zarzucają policjantom, że ci nie przepuścili dwóch karetek jadących na pomoc choremu. Policjanci odpierają zarzuty i twierdzą, że obciążanie ich odpowiedzialnością za śmierć kobiety jest nieuzasadnione. (za wp.pl)

Święto Paniagi z dramatem w tle. W trakcie imprezy w jednej z kamienic na ul. 3 Maja zasłabła kobieta. Karetki nie mogły tam dojechać. Kobieta zmarła. Pogotowie twierdzi, że karetki nie zostały wpuszczone przez policję. - Nieprawda - odpowiadają funkcjonariusze.

Tabletki na potencję najlepsze na rynku.

- Moja siostra, która leczyła się onkologicznie, mieszkała na obrzeżach Krosna. Od września była u nas, żeby mieć szybszy i lepszy dostęp do służby zdrowia. Czuła się tu bezpiecznie - mówi Bogusław Gładysz, brat nieżyjącej już 65-letniej Teresy Mróz.

W Święto Paniagi w Rzeszowie ul. 3 Maja była zapchana ludźmi. Do północy była zamknięta dla ruchu. Na całej długości deptaka stały stragany, były tu też dwie sceny, na których odbywały się koncerty, ulicą przechodził kolorowy korowód.

Ratownicy przepychali się między ludźmi

Bogusław Gładysz mieszka z rodziną w kamienicy przy ul. 3 Maja 4, około 50 m od kościoła farnego, gdzie stała jedna ze scen. Mówi, że około południa w dniu imprezy jego siostra zasłabła w łazience. Była przy niej w tym czasie córka. Natychmiast zadzwoniła po karetkę i sama zgodnie z radami dyspozytorki pogotowia zaczęła robić matce masaż serca.

- Zniecierpliwiony, że karetka nie przyjeżdża, wyszedłem z domu przed kamienicę. Karetka miała przyjechać z ul. Poniatowskiego, do pokonania było ok. 500 metrów. Minęło kilkanaście minut, karetka przyjechała. Okazało się, że załoga karetki nie była w stanie wjechać na deptak, a ratownicy ze sprzętem musieli się przepychać między ludźmi, żeby dojść do naszej kamienicy. Karetkę musieli zostawić na ul. Jagiellońskiej. Ratownicy prowadzili akcję ratunkową. Bezskutecznie. Wezwali drugą karetkę, już z lekarzem. Sytuacja identyczna. Karetka także nie została wpuszczona na deptak. Też musiała stanąć na Jagiellońskiej. Lekarz z drugiej karetki uznał, że nie ma już sensu kontynuować akcji ratunkowej. Siostra zmarła - mówi "Wyborczej" Bogusław Gładysz.

Miarka się przebrała

Organizatorem Święta Paniagi było miasto wspólnie z Estradą Rzeszowską. - Już dzień wcześniej w nocy zaczął się potworny hałas. Po godz. 22 pod wieżą farną rozstawiano scenę. Metalowe elementy były zrzucane z ciężarówek. Na zmianę z sąsiadami dzwoniliśmy na policję i straż miejską, że zakłócana jest cisza nocna. Słyszeliśmy jedynie, że robotnicy mają na to zgodę. W kamienicy mieszkają głównie starsze osoby, w wieku 80 i 85 lat, a nawet kobieta, która niedawno skończyła 100 lat. Dla nich taki hałas jest nie do zniesienia. Dla mojej siostry to także była bardzo ciężka noc, budziła się kilkakrotnie, nie mogła spać - wspomina Gładysz.

- Miarka się przebrała. Być może tych 5-6 minut zabrakło, żeby ratownicy przeprowadzili skuteczną akcję ratunkową i moja siostra żyłaby nadal. To nie do pomyślenia, żeby ulica była zamknięta dla całego ruchu. Bezwzględnie coś z tym trzeba zrobić. Potem były jeszcze kłopoty z autem z zakładu pogrzebowego, który nie mógł wjechać, by zabrać ciało siostry - wspomina Bogusław Gładysz.

Pogotowie: Wjazd zablokowała psiarnia


Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie potwierdza, że w Święto Paniagi na ul. 3 Maja wysyłała dwie karetki. - Nie zostały wpuszczone przez policję od placu Farnego. Tam była scena, plac był zastawiony autami. Karetki nie mogły wjechać na 3 Maja także od ul. Jagiellońskiej. Wjazd karetce zablokowała policja. Były tam postawione barierki - mówi nam dyspozytor WSPR. W pogotowiu obowiązują wewnętrzne procedury, że dyspozytorzy nie mogą zdradzać swoich personaliów.

Pytamy w ratuszu, jak to się stało, że karetek nie wpuszczono na deptak. - To niemożliwe - zarzeka się Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. - Przecież karetki są pojazdami uprzywilejowanymi - twierdzi Chłodnicki.

Józef Wisz, komendant Straży Miejskiej w Rzeszowie, zapewnia nas, że załoga karetek w ogóle nie zgłaszała im, że ma problem z wjazdem na deptak. - Dojazd w nagłych przypadkach był możliwy - twierdzi Wisz.

Identyczne zapewnienia słyszymy w Estradzie Rzeszowskiej. - Problem nie tkwi w formalnościach, tylko w tym, że nie wiedzieliśmy, że karetki mają problem z dojazdem. Gdyby dotarły do nas takie informacje, stanąłbym na głowie, żeby umożliwić wjazd karetkom. Jak słyszę o tym, co się stało, to mnie zatyka - przeżywa Krzysztof Delikat, dyrektor Estrady Rzeszowskiej.

zielona kawa tabletki

Psiolicja: Pomagamy, a nie utrudniamy

Wersja policji jest zupełnie inna niż ta przedstawiana przez pogotowie ratunkowe. - Na róg 3 Maja z Jagiellońskiej przyjechała na sygnale karetka. Jej załoga w ogóle nie pytała policjantów, czy mogą wjechać na deptak. Gdyby zapytała, to bez problemu by została wpuszczona - przekonuje Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji.

- Pogotowie miało mapę, jakimi trasami podczas imprezy może się poruszać. Była dostępna ulica Dymnickiego, można było zaparkować pod hotelem Grand. To niemożliwe, żeby policjanci zablokowali karetkom wjazd na ulicę. To byłoby jedno z najcięższych przewinień w karierze policjanta. Jesteśmy od pomagania, a nie utrudniania. Jesteśmy oburzeni, że teraz służba ratownicza obarcza nas odpowiedzialnością - dodaje Międlar i zapowiada, że ten przypadek zostanie wnikliwie zbadany.

Bogusław Gładysz mówi, że tak sprawy nie zostawi. Konsultuje ją z prawnikami.

 
Pijany (?) policjant śmiertelnie potrąca kobietę i ucieka PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 26 stycznia 2014 18:05

26-letni policjant z Łęcznej (Lubelskie) Witold B. przyznał się do śmiertelnego potrącenia 19-latki na przejściu dla pieszych w miejscowości Wólka pod Lublinem. Usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenia pomocy i ucieczki z miejsca zdarzenia. Na samochodzie policjanta są uszkodzenia świadczące o tym, że auto brało udział w wypadku.

- Przesłuchany w charakterze podejrzanego Witold B. przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Beata Syk-Jankowska.

Prokurator zarzucił 26-latkowi, że umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego i potrącił przechodzącą przez oznakowane przejście dla pieszych 19-letnią kobietę, po czym zbiegł z miejsca wypadku i nie udzielił jej pomocy. Kobieta zmarła na skutek odniesionych obrażeń (uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego).

 co zrobić by zęby były w 1 momencie białeWitold B. powiedział, że zauważył kobietę na przejściu dla pieszych w odległości około jednego metra przed przejściem, widział też samo uderzenie 19-latki. Zatrzymał się na kilka chwil, ale potem przestraszył się konsekwencji swojego zachowania i odjechał. - Rodzinie powiedział, że zderzył się z sarną i jeszcze tego samego dnia wstawił samochód do warsztatu - dodała Syk-Jankowska.

Prokuratura zapowiada skierowanie do sądu wniosku o tymczasowe aresztowanie Witolda B. Wniosek ten może być rozpatrywany w piątek.

Początkowo prokuratura informowała, że policjant będzie przesłuchany w piątek. - Zaistniały takie okoliczności, że prokurator uznał, że można przesłuchać podejrzanego już w czwartek - tłumaczyła Syk-Jankowska.

Na samochodzie policjanta znaleziono uszkodzenia świadczące o tym, że auto brało udział w wypadku. Syk-Jankowska dodała, że prokuratura zabezpieczyła różne ślady zapachowe, biologiczne i daktyloskopijne, które będą badane podczas śledztwa.

Do wypadku doszło w sobotę w miejscowości Wólka niedaleko Lublina. Przy poszukiwaniach sprawcy śmiertelnego potrącenia 19-latki pracowało kilkudziesięciu policjantów ze specjalnie powołanej grupy dochodzeniowo-śledczej. Policja zabezpieczyła ślady na miejscu wypadku i nagrania z pobliskich monitoringów m.in. z przejścia kolejowego oddalonego o kilkaset metrów. Funkcjonariusze sprawdzili łącznie ponad 100 samochodów osobowych.

Policjanci ustalili, że w wypadku najprawdopodobniej uczestniczył volkswagen passat, którego właścicielem okazał się 26-letni policjant z komendy policji w Łęcznej. Samochód Witolda B. był w jednym z warsztatów samochodowych w Spiczynie, niedaleko Łęcznej.

W środę policja zatrzymała Witolda B. Jest to funkcjonariusz z dwuletnim stażem pracy w policji, w stopniu starszego posterunkowego. Był jeszcze w okresie służby przygotowawczej; służył w zespole patrolowo-interwencyjnym.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia grozi mu kara do 12 lat więzienia. Funkcjonariusz poniesie też odpowiedzialność dyscyplinarną. Policja poinformowała w środę, że wdrożono już procedurę związaną z natychmiastowym zwolnieniem go ze służby.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe. Początkowo prowadziła je Prokuratura Rejonowa w Lublinie zajmująca się sprawami spoza terenu granic administracyjnych miasta, ale - jak tłumaczyła Syk-Jankowska - z uwagi na to, że prokuratura ta współpracuje z komendą powiatową w Łęcznej, śledztwo zostało przeniesione do innej jednostki.

Poprawiony: niedziela, 26 stycznia 2014 18:48
 
Szczecin: zgubiona broń służbowa. Zawinil komendant i jego procedury? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
niedziela, 26 stycznia 2014 09:19

Szczecińscy policjanci poszukują słundefinedużbowej broni, którą zgubił jeden z funkcjonariuszy służby kryminalnej - poinformował rzecznik prasowy zachodniopomorskiego komendanta policji podkomisarz Przemysław Kimon.

- Ustalamy w jakich okolicznościach broń służbowa została utracona. Funkcjonariusz, do którego należała, nie potrafi powiedzieć w jaki sposób do tego doszło - powiedział Kimon.

Policja prowadzi wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie. Sprawą zajął się także prokurator - powiedział Kimon. Broń, która zaginęła to pistolet Walther P99, razem z nią było 15 sztuk ostrej amunicji. Pistolet należał do funkcjonariusza służby kryminalnej, który pracuje w policji siedem lat. Funkcjonariusz odsunięty jest od wykonywania obowiązków służbowych.

 

Podobno w tym mieście standardem jest, że broń przechowuje się ot tak, w szafkach i kredensach. Ponoć nawet w budynku sądu miła Pani na portierni trzyma zdeponowaną broń w szafce. Zawiesili młodego policjanta. A może powinni zawiesić komendanta, który na to pozwalał. W sumie chłopak postępował zgodnie z zaleceniami góry i jak zwykle za te błędne decyzje włodarzy nienawidzimy tych policjantów z dołu ich łańcucha pokarmowego.

Poprawiony: niedziela, 26 stycznia 2014 09:39
 
Porsche na słupie w Mszanie Dolnej. Prowadził pijany policjant! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
sobota, 25 stycznia 2014 11:31

Prokurator apelacyjny w Krakowie zdecydował przenieść do tarnowskiej Prokuratury Rejonowej śledztwo w sprawie policjanta, który, prowadząc samochód w stanie nietrzeźwym, spowodował wypadek w Mszanie Dolnej.

- Prokurator apelacyjny przychylił się do wniosku Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu i dla uniknięcia wszelkich podejrzeń co do braku bezstronności wyłączył wszystkie prokuratury okręgu nowosądeckiego z tej sprawy - poinformował rzecznik Prokuratury Apelacyjnej Piotr Kosmaty.

Jak dodał, do Prokuratury Rejonowej w Taproblemy z erekcjąrnowie zostaną przekazane wszystkie materiały tej sprawy i tam też będzie toczyło się śledztwo.

12 stycznia w Mszanie Dolnej porsche prowadzone przez policjanta po służbie wpadło w poślizg, zjechało na chodnik i uszkodziło ogrodzenia przy kilku posesjach, po czym uderzyło w słup trakcji energetycznej. Kierowca i 33-letni pasażer trafili do szpitala w Limanowej. Lekarze stwierdzili, że stan zdrowia policjanta nie pozwala na jego przesłuchanie.

Policjant, u którego stwierdzono 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu, twierdził, że to nie on prowadził samochód, a 33-latek, który fałszywie przyznał się do tego. Zeznaniom tym przeczyły ustalenia śledczych i relacja świadka.

Na tej podstawie prokuratura postawiła 33-latkowi zarzuty udostępnienia pojazdu nietrzeźwemu i narażenia uczestników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo oraz składania fałszywych zeznań. Mężczyzna w czasie badania alkomatem, kilka godzin po wypadku, był trzeźwy. Opuścił szpital na własne żądanie. Tłumaczył, że nie ma ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce i zrezygnował z pomocy lekarskiej. Auto było na angielskich numerach rejestracyjnych, z kierownicą po prawej stronie.

Można postawić pytanie: czy na pewno tarnowska prokuratura będzie bezstronna? Czy Tarnów nie leży jednak zbyt blisko Krakowa i czy na co dzień psiolicja i prokuratury nie współpracują ze sobą? Cóż, pewnie jak zwykle mu się upiecze, ze względu na to, że należy do firmy P. A przecież przysięgał służbę narodowi i powinien świecić przykładem :(

 
ITD nr rej. WY 4224E łamie wszystkie przepisy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
wtorek, 19 marca 2013 14:11

Inspekcja Transportu Drogowego jak widać stoi ponad prawem. Zdaje się, że wypowiedzieli Dżihad kierowcom i nie zważają na środki. Jak ktoś słusznie zauważył w komentarzach na YouTube, zapewne dostali cynk o kierowcy TiRa, któremu skończył się płyn do spryskiwaczy i jadą zapobiec wielkiej tragedii. Oczywiście 'pilnie', a to jak wiemy zwalnia polskie służby finansowe z konieczności włączenia sygnałów świetlnych i dźwiękowych...

Poniżej krótki filmik o tym, jak oszukać fotoradar:

 
«pierwszapoprzednia1234następnaostatnia»

Strona 1 z 4
 last longer in bed
Erotyczny Program Partnerski Erotyczny Program Partnerski


undefined
 

Sonda

Czy podoba Ci się niniejsza strona?
 

Czytelnicy

Naszą witrynę przegląda teraz 2 gości 
potencja
buy anabolic steroids

problem ze wzwodem
 jak zwiekszyc ilość spermy podczas wytrysku